Śmieszne dowcipy o gurmazach: jak śmiech czyni nas trochę bardziej wytwornymiWirt to osoba, która potrafi rozróżnić nuty wanilii w sosie, długo opowiadać o terroirze sera i szczerze cierpieć z powodu niedosolonego zupy. Wokół tych wyrafinowanych natur zrodziło się wiele stereotypów, które stały się płodną glebą dla humoru. Śmiech nad gurmazami to nie mściwość, ale raczej forma uznania: podziwiamy ich zdolność do odczuwania smaku, ale jednocześnie uśmiechamy się do ich nadmiernego powagi. Dobry humor o gurmazach zbliża, przypomina nam, że nawet najwznioslejsze przyjemności nie powinny być pozbawione autoirónii.Wirt i restauracja: show się zaczynaRestauracja dla gurmana to nie tylko miejsce, gdzie można zjeść. To scena, na której on gra główną rolę. Przy tym jego zachowanie często przypomina detektywistyczne śledztwo. Wchodząc do sali, najpierw studiuje menu jak tajny dokument, potem długo i pieczołowato rozmawia z sommelierem, a gdy przynoszą zamówienie — nie spieszy się próbować, ale najpierw wącha, ogląda i nawet, wydawać by się mogło, próbuje usłyszeć, jak danie «brzmi».Jedną z ulubionych dowcipów jest: «Wirt przychodzi do restauracji i zamawia sałatkę. kelner przynosi talerz z zielonymi warzywami. Wirt patrzy, próbuje, podnosi brwi: „A czy możecie dodać trochę smutku po śródziemnomorskim wietrze?”». Albo inny wariant: «Wirt degustuje wino, westchnienie spojrzał w dal i powiedział: „To winogrono miało trudne dzieciństwo, ale wytrzymało je. Podajcie je do kaczki”. W tym humorze ukryto uznanie tego, że gurmani żyją w świecie metafor i subtelnych odcieni, co czyni ich jednocześnie zachwycającymi i trochę śmiesznymi.Oddzielnym gatunkiem są dowcipy o rachunku w restauracji. «Wirt patrzy na rachunek i zrozumie, że zapłacił nie za obiad, ale za trzy godziny psychoterapii z udziałem szefa kuchni». Albo: «Kiedy wirt widzi rachunek, po raz pierwszy zrozumie, że słowo „degustacja” jest synonimem słowa „rozszczuplenie”, ale mówi to z uśmiechem, bo przecież nie po prostu zjadł ...
Read more